Alpejskie Lecco

Zmęczona całodziennym zwiedzaniem, dopiero w pociągu znalazłam chwilę na odpoczynek. Kiedy dobiłam do stacji docelowej, powitały mnie Alpy. Tym razem to one górowały nade mną i mogłam je oglądać z zupełnie innej perspektywy niż podczas lotu. Gdzy już się na nie napatrzyłam, ruszyłam przed siebie w poszukiwaniu mojego hotelu. W obraniu właściwego kierunku pomogła mi mapa znajdująca się niedaleko dworca (przy rowerach do wypożyczenia). Udało mi się go znaleźć bez problemu, przez co miałam spory zapas czasu, a że denerwuje mnie bezczynne czekanie to udałam się na szybki spacer. Moim celem było Como – trzecie co do wielkości jezioro na terenie Włoch i najgłębsze jezioro Alp. Widok który ukazał się moim oczom od razu mnie urzekł. Przed wyjazdem oglądałam wprawdzie zdjęcia z tego miejsca, ale zobaczyć je na własne oczy to zupełnie co innego. Orzeźwiające powiewy wiatru, niepowtarzalny klimat i specyficzny, morski zapach to wszystko dopełnione obrazem stanowi dopiero całość.

Pomnik upamiętniający ofiary II wojny Światowej
Pomnik upamiętniający ofiary II wojny Światowej

Czas mijał bardzo szybko i zanim się zorientowałam, musiałam już iść do hotelu. Czekała na mnie bardzo miła właścicielka. Poinformowała mnie, że z uwagi na małą liczbę gości przeniosła mnie do większego, dwuosobowego pokoju z balkonem 🙂

Widok z balkonu
Widok z balkonu

Moje miejsce noclegowe bardzo przypadło mi do gustu. Chyba nawet za bardzo, bo od razu zdecydowałam się na sen 🙂 Po krótkiej regeneracji, z nowymi siłami wróciłam nad jezioro i udałam się na spacer po deptaku biegnącym wzdłuż jego brzegu. Promienie zachodzącego słońca odbijające się od tafli wody i padające na szczyty górskie sprawiały, że okolica była jeszcze bardziej malownicza. Biegałam z aparatem i starałam się utrwalić otaczające mnie piękno. Mój nowy aparat, z którego obsługą niezbyt dokładnie się wcześniej zapoznałam nie ułatwiał mi zadania!

Przystań o zachodzie słońca
Przystań o zachodzie słońca
Jezioro Como
Lago di Como
Jezioro Como i Alpy
Jezioro Como i Alpy

Podczas mojego odkrywania Lecco stwierdziłam, że jest tu stosunkowo dużo pomników. Jeden z nich – upamiętniający II Wojnę Światową prezentowałam już wcześniej. Poniżej wstawiam natomiast zdjęcia dwóch kolejnych pomników, które przykuły moją uwagę głównie ze względu na lokalizację.

Pomnik San Nicolo
Pomnik San Nicolo
Pomnik Mario Cermenati
Pomnik Mario Cermenati

Po zmroku okolica nabrała charakteru. Jezioro niczym zwierciadło ukazywało odwrócony obraz szczytów górskich i feerię mieniących się świateł. Dopiero gdy było już naprawdę ciemno, zdecydowałam się na powrót do hotelu.

Lecco po zmroku
Wieża bazyliki Św. Mikojała
Lecco po zmroku 2
Lecco po zmroku

Rano spakowałam się i zgodnie z moimi wcześniejszymi planami powinnam wsiąść w najbliższy pociąg jadący do Mediolanu. Bardzo ciągnęło mnie jednak w stronę gór. Uznałam, że skoro już tutaj jestem to grzechem byłoby nie podejść do nich bliżej, tak żeby chociaż widoku nie przysłaniały mi budynki.

Zdobywana przeze mnie góra
Zdobywana przeze mnie góra

Nie poprzestałam jednak tylko na tym, ale kierowana ciekawością spędziłam ponad trzy godziny na wędrówce. Szłam tak jak prowadziła mnie droga. Cały czas nie byłam pewna, czy na pewno mogę nią iść, bo na początku zagrodzona była szlabanem. Napotkany Pan, który za bardzo nie mówił po angielsku stwierdził jednak, że mogę tam wejść. Towarzyszył mi potem przez pierwsze kilkanaście minut. Początkowo droga była żwirowa i dosyć wąska, ale potem nagle ku mojemu zdziwieniu ukazały się szerokie, betonowe płyty. Były one istnym rajem dla wygrzewających się jaszczurek.

Alpejska jaszczurka :)
Alpejska jaszczurka 🙂

Towarzysz pokazał mi przejście na szlak i tam się rozstaliśmy. Do dziś nie mam pojęcia jaki był to szlak 🙂 Jeśli chodzi o górskie wędrówki to jestem zupełnie zielona.Taka forma spędzania czasu jednak mi się spodobała i postanowiłam, że jeśli ktoś następym razem zaproponuje mi wyjazd w góry to się zgodzę. Przestanę szukać wymówek.

Tajemniczy szlak
Tajemniczy szlak

Warto było iść coraz wyżej. Oczywiście nie zdobyłam żadnego szczytu, ale doszłam o wiele wyżej niż się spodziewałam. Dzięki temu miałam okazję zobaczyć panoramę miasta Lecco. Niestety widoczność była o wiele słabsza niż dnia poprzedniego.  Delektowałam się otaczającą mnie ciszą i jakoś żal mi było schodzić.

Widok na miasto
Widok na miasto

Około godziny 13:00 byłam już przy napotkanym wcześniej szlabanie. Myślałam, że bez problemu trafię na dworzec. Nie wiem jak to zrobiłam, ale poszłam w zupełnie innym kierunku. Skręciłam pewnie w pewnym momencie w złą uliczkę. Dzięki temu dotarłam niespodziewanie do miejsca przewężenia jeziora, które wyglądało zupełnie jak rzeka. Miałam też okazję zobaczyć rejony Lecco mniej uczęszczane przez turystów, gdzie mieszkańcy byli zajęci swoimi sprawami.

Most prowadzący na drugą stronę jeziora
Most prowadzący na drugą stronę jeziora

Drogę na dworzec wskazał mi kolejny, uczynny mieszkaniec. Jeśli mam podsumować pobyt w Lecco stwierdzam, że jest to miejsce godne polecenia. Nie bez powodu zostało one uchonorowane tytułem Alpejskiego Miasta roku 2013. Dojazd z Bergamo zajmuje około godzinę, a do Mediolanu niewiele dłużej. Noclegi są tutaj tańsze niż w innych miastach nad jeziorem Como. Warto było tu jechać i jestem zadowolona z tego ile czasu przeznaczyłam na to miejsce. Myślę, że przy dłuższym pobycie zaczęłoby mi się tu trochę nudzić.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Alpejskie Lecco

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s