Malownicze Bergamo

Z marzeń sennych wytrącił mnie świdrujący dźwięk budzika. Otworzyłam oczy, otaczała mnie ciemność zakłócana tylko miękkim światłem ulicznych lamp. Zanim dotarło do mnie czym spowodowana jest ta wczesna godzina pobudki, byłam bardzo nieszczęśliwa. Dopiero po chwili w mojej głowie pojawiła się myśl, że powinnam się raczej cieszyć, bo w końcu jadę do Włoch! Dało mi to niezły zastrzyk energii i zanim się obejrzałam, siedziałam już w samochodzie gotowa na przejazd jedną z najdroższych autostrad Europy (tuż po podwyżce ceny na 10 zł). Na lotnisko dotarłam bardzo szybko, miałam więc spory zapas czasu. Odprawę zaliczyłam bez żadnych problemów. Czekając na wyświetlenie się numeru gate’u na tablicy odlotów, kupiłam kilka czasopism w lotniskowym kiosku. Jest to stały punkt każdego mojego wyjazdu, który przejęłam od rodziców. Mogę więc powiedzieć, że jest to swego rodzaju tradycja. Czas oczekiwania na wejście do samolotu minął mi na obserwacji bagaży podręcznych współpasażerów. Doszłam do wniosku, że mój plecak był najmniejszy i chyba nikt poza mną nie przejmuje się ograniczeniami względem wymiarów. Po krótkim przejeździe autobusem w końcu weszłam do właściwego środka transportu – samolotu.

Jeden z wielu samolotów Wizzair
Jeden z wielu samolotów Wizzair

Jeśli chodzi o wybór miejsc to w Wizzair odbywa się to w myśl zasady kto pierwszy ten lepszy (na loty od 4.05 będzie obowiązywał automatyczny przydział podczas zakupu biletów). Odbyło się jednak bez żadnych przepychanek i kłótni. Wszyscy ostatecznie znaleźli mniej lub bardziej odpowiadające im miejsca. Ja wybrałam wybrałam swoje ulubione, czyli to przy oknie. Nie mogłam przecież przegapić okazji do podziwiania Alp z lotu ptaka!

Alpy z lotu ptaka
Widok na Alpy
Widok na Alpy

Po wylądowaniu postanowiłam odnaleźć pobliskie centrum handlowe. Tutaj muszę dodać, że nie jestem jakąś wielką fanką takich miejsc, ale przekonały mnie znalezione w internecie wypowiedzi o niskich cenach artykułów spożywczych w supermarkecie. Jak dojść do Orio Center? Jest to bardzo proste. Po wyjściu z budynku lotniska musimy kierować się w prawą stronę i iść wzdłuż głównej ulicy aż do przejścia dla pieszych. Dalej poprowadzą nas reklamy. Gdy już zaopatrzyłam się w niezbędny prowiant, wróciłam na lotnisko i w budce znajdującej się prawie naprzeciwko wyjścia z hali przylotów kupiłam za 2,30 euro bilet na autobus jadący do Bergamo. Można zrobić to też bezpośrednio u kierowcy, ale trzeba się wtedy liczyć z wyższą ceną.

Autobus jadący do Bergam
Autobus jadący do Bergamo

Wysiadłam na ostatnim przystanku, czyli Citta Alta. Wiele przewodników zachwala piękno i niezwykły klima dający się odczuć w tym miejscu. Z tymi stwierdzeniami mogłam się zgodzić już od razu po wyjściu z autobusu. Powitał mnie bowiem taki widok:

Widok, który powitał mnie po wyjściu z autobusu
Widok, który powitał mnie po wyjściu z autobusu
Widok z Citta Alta na Alpy
Widok z Citta Alta na Alpy

W pierwszej chwili nie mogłam się zdecydować, w którą stronę mam najpierw iść. Z pomocą przyszła mi jednak tabliczka z napisem „Castello di San Vigilio”. Po kilkunastu minutach spaceru dotarłam na miejsce. Jeśli nie mamy ochoty na spacer to ciekawym rozwiązaniem jest przejazd kolejką Funicolare.

Kolejka Funicolare
Kolejka Funicolare

Zamek z uwagi na położenie 496 m n.p.m jest bardzo dobrym punktem widokowym. Jest też idealnym miejscem na krótki odpoczynek. Zachęcają do tego liczne ławki i włoskie słońce.

Castello di San Vigilio
Castello di San Vigilio
Widok z zamku
Widok z zamku

Schodząc polecam zatrzymać się chwilę przy kościele San Vigilio. Jest to równie dobre miejsce do podziwiania widoków, co zamek. Nie wiem, czy można wchodzić do środka. Ja miałam okazję oglądać wnętrze tylko przez kraty.

Kościół San Vigilio
Kościół San Vigilio
Wnętrze kościoła
Wnętrze kościoła
Citta Alta
Citta Alta

Ostatecznie wróciłam na miejsce, w którym wysiadłam z autobusu i ruszyłam odkrywać magiczne zakątki Citta Alta. W plątaninie wąskich uliczek szybko straciłam orientację, ale nie wyciągałam mapy. Chciałam w pełni skupić się na obserwacji otaczającego mnie piękna, bez zbędnego rozpraszania się śledzeniem trasy. Jestem pewna, że jeszcze przez długi czas wspominać będę niezwykły nastrój tego miejsca.

Jedna z wielu klimatycznych uliczek
Jedna z wielu klimatycznych uliczek
Taras z widokiem na Alpy
Taras z widokiem na Alpy

Pierwszym zabytkiem do którego dotarłam była romańska Cappella di Santa Croce (Kaplica Krucyfiksu). Spotkałam tutaj niemiecką wycieczkę i dzięki temu miałam okazję posłuchać przewodnika opowiadającego o historii tego miejsca.

Cappella di Santa Croce
Cappella di Santa Croce
DSC02123 (Copy)
Kolumna z lwem

Kolejne zachwycające miejsca, które miałam okazję oglądnąć to Katedra w Bergamo i Cappella Colleoni. Ogromne wrażenie wywarła na mnie zwłaszcza kaplica. Jej liczne zdobienia z uwagi na jasną kolorystykę nadają całemu budynkowi lekkości. Warto wejść do środka, aby zobaczyć pomnik Colleoniego zwieńczony posągiem konnym i inne dzieła sztuki.

Cappella Colleoni
Cappella Colleoni

Niestety czas płynął nieubłaganie i musiałam powoli żegnać się z tą klimatyczną częścią Bergamo. Do dworca postanowiłam dotrzeć pieszo, aby jak najwolniej oddalać się od miejsca które tak mnie zauroczyło. Teraz wiem, że była to dobra decyzja, dzięki której w pamięci wyrył mi się obraz malowniczych widoków. Droga do dolnej części miasta biegnie wzdłuż Murów Weneckich okalających starą część Bergamo wzniesioną na wzgórzu. Mury te są jedną z najbardziej charakterystycznych atrakcji miasta.

Brama św. Jakuba
Brama św. Jakuba
Mury Weneckie
Mury Weneckie
Widok na miasto
Widok na miasto

Schodząc w dół byłam bardzo szczęśliwa, że znalazłam chwilę na odwiedzenie Bergamo. Mam zamiar ponownie przyjechać do tego miasta i przeznaczyć trochę czasu m.in. na wizytę w muzeum sztuki Accademia Carrara.
Mój pobyt w tym miejscu dobiegał końca. Na dworcu u bardzo miłego sprzedawcy kupiłam bilet do Lecco za niecałe 5 euro. Uwaga! Bilet należy skasować przed wejściem do pociągu w specjalnym kasowniku znajdującym się na peronie lub w budynku dworca. Mój kasownik zrobił mi niespodziankę i wydrukował ciekawą datę, a mianowicie 31-07-1986 🙂 Przez całą drogę zastanawiałam się, czy w razie ewentualnej kontroli będę miała z tego powodu jakieś kłopoty. Pobyt w Lecco opiszę w kolejnym poście. Mam nadzieję, że uda mi się go napisać jak najszybciej.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Malownicze Bergamo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s